Nie chciał wyjść. Popatrzył na nią raz jeszcze tym samym smutnym spojrzeniem, które znała od miesięcy. Znów silnie zabiło jej serce, zaczęło kołatać i czuła, że jeśli zaraz nie ukoi swojego żałosnego położenia w pocałunku to pęknie.
On patrzył jej w oczy, uśmiechnął się kącikami ust. Czuła jakby ta chwila trwała wiecznie.
Z tak samo pustym, bolesnym wyrazem pocałowała go najczulej jak potrafiła.
Chciała krzyczeć- nie zostawiaj mnie, nie odchodź, zostań!!!…
Nie powiedziała ani słowa. Puściła jego rękę i wyszeptała cicho- idź.